poniedziałek, 5 sierpnia 2013

Część 5.

Na naszym ogrodzie, mówiąc naszym miałem na myśli moim i Taylor, jest bardzo dużo drzew, jak byliśmy mali bawiliśmy się że to jest las i musimy tam uciekać przed SlenderMan'em. Uśmiechnąłem się i usiadłem przy oczku wodnym które leży w głębi "lasu" . Mały łaciaty kotek usiadł na drugim brzegu oczka i ciekawy patrzał na mnie z przechyloną główką, postanowiłem nie robić żadnych gwałtownych ruchów by kociak nie spłoszył się i nie uciekł. Ale on wcale nie miał takiego zamiaru , podbiegł do mnie i ocierał się o moje ramie. 
Podniosłem wzrok.
Tam gdzie na początku siedział kotek ktoś stał, tym kimś był Chester. Podniosłem się z ziemi i spojrzałem mu w oczy - Chaz... Co ty tu robisz ? - Nic nie odpowiedział, stał jak stał i patrzał na mnie zimnym, pustym spojrzeniem. 
- Mike... - głos mojej siostry odbijał się echem po mojej głowie, nie wiedziałem z kont dochodzi, odwróciłem się i....

otworzyłem oczy...

Nade mną pochylała się Taylor z szerokim uśmiechem.
- Mike... wstawaj... Rob już po ciebie przyjechał. - spojrzałem na zegarek na półce , 7.05. Dlaczego ja jeszcze śpię? Wyskoczyłem jak oparzony z łóżka i podbiegłem do szafy - Mike, chłopaki na ciebie poczekają, rozmawiałam już z nimi.
- Ja nie mam w zwyczaju się spóźniać, nie mogę tego robić. - odpowiedziałem zakładając w pośpiechu spodnie. - Nigdzie nie wyjdziesz bez śniadania ! - powiedziała wychodząc z pokoju - JABŁKO CHOCIAŻ ZJEDZ ! - dodała , ja przez ten czas przebrałem koszulę i pobiegłem w stronę wyjścia. 
- JABŁKO ! - zatrzymałem się przed drzwiami, Taylor podeszła do mnie , podała mi owoc i rzuciła mi uśmiech. - A jak wrócisz to idziemy do fryzjera. 

- Cześć Mike ! - Rob podał mi rękę gdy wszedłem do samochodu. 
- Cześć. - odpowiedziałem zapinając pasy.
- Co to była za akcja wczoraj z Chesterem ? - powiedział spokojnym tonem, wiem że mogę mu zaufać, Rob jest spokojną osobą która na  pewno mnie nie wyśmieje. Ale miałem wątpliwości.
- Chaz też mi nie chciał nic powiedzieć.. - przerwał panującą ciszę i ruszył - jedyne co od niego udało mi się wyciągnąć to to że jesteś " pop****olonym gejem" więc to chyba coś poważnego.
- Bo ja jestem gejem... - powiedziałem prawie pół szeptem. - Był pijany, coś mówił, i rano uznał że to moja wina... Rob ? - przyjaciel spojrzał na mnie z pytającą mina.
- Czy jest możliwość że Chaz bierze ? 
- "Narkoman zawsze zostanie narkomanem" Nigdy nie uwierzę mu w bajkę że przestał brać. 
Głęboki oddech, odwróciłem wzrok do szyby patrząc na mijane budynki, po kilku minutach byliśmy pod studiem , bez słowa weszliśmy do budynku i tak się rozstaliśmy. Po drodze zahaczyłem o automat z napojami, tym razem kupiłem sobie pepsi. 
- Dzień dobry Michael !  - powiedział czarno włosy chłopak podchodząc do mnie.
- Cześć Tomas, jesteśmy na Ty, pamiętaj. - uśmiechnąłem się do niego, może i ma 20 lat ale nie lubię jak mówi się do mnie przez pan, czuję się jak bym był po siedemdziesiątce a nie po trzydziestce. 
- No dobrze, Mike. - uśmiechnął się. - Pracujecie nad jakimś nowym singlem ? 
- Na razie nie, a czemu pytasz ?
- Jestem waszym wielkim fanem, zaszczyt że mogę tu w ogóle pracować. - Tomas jest woźnym w studiu, nigdy nie wiedziałem dlaczego tak bardzo lubi tą prace... do teraz.
- Jesteś fanem LP ? - powiedziałem i sięgnąłem do torby.
- tak, od kont usłyszałem wasz pierwszy album. - Podałem mu naszą płytę "Meteora" z autografami całego zespołu.
- Dla naszego wielkiego fana. - chłopak zaniemówił z radości. - Naprawdę ? Dziękuję Michael ! - rzucił się na mnie i mocno mnie przytulił, a ja wybuchnąłem śmiechem. - nie masz za co mi dziękować.
- Dla ciebie to może tylko płyta, dla mnie to życie opisane w 13 piosenkach. - uśmiechnął się do mnie i odszedł . - Życie opisane w 13 piosenkach... - w końcu wszedłem do studia, i pierwsze co zobaczyłem to uradowany Chester biegnący w moją stronę - Mikey ! Tęskniłem za tobą, chodź pogadać ! - Chaz złapał mnie za nadgarstek a ja zdezorientowany ruszyłem za nim do jego pokoju. Przyjaciel przytulił się do mnie i nie potrafiłem stwierdzić czy się śmieje czy płacze.
- Mike stary, jak ja cię kocham, przepraszam cię za to co było wczoraj ! 
odepchnąłem go od siebie - Piłeś ?
- Ani kropelki. - Uśmiechnął się do mnie.
- Znowu bierzesz ! - zdenerwowałem się, przecież to oczywiste że jest naćpany.
- No ale.. Co to takiego.. Heroina na początek dnia ? 
- Chaz... miałeś już nie brać ! - wypaliłem ze wściekłością.
- Przepraszam... - odpowiedział rzucając mi żałosne spojrzenie - Przepraszam.. - upadł przede mną na kolana i schował twarz w dłonie - Przepraszam....

2 komentarze: